Ogłoszenie

Forum jest obecnie kontynuowane

#1 2010-02-07 10:48:22

Tsu

Neutralny

Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 257
Punktów :   

Coś dla dorosłych i nie tylko. Zbiór opowiadan.

Od razu zastrzegam, treści niektórych opowiadan będą dla doroslych, bluźniercze, chamskie i po prostu niesmaczne. Będe tutaj dodawała wszystko co napisałam i uznam iż mogę to tu zamieścić, przed każdym opowiadaniem będe uprzedzać, jeśli zajdzie potrzeba o treściach dla dorosłych. Zezwalam także na komentowanie opowiadan w tym temacie.

Pierwsze opowiadanie, tematyka homoseksualistyczna dokładniej mężczyźnil, dla tych którzy nie lubią, odradzam.

Ksiądz.
Był listopad. Spadł już śnieg. Pod kościołem stał młody chłopak, na głowie miał czarną czapkę spod której wystawały białowłosy sięgające do ramion, jego twarz była blada, nawet jak na niego.Jego skóra zawsze była bledsza niż innych. Był ubrany w czarną grubą kurtkę, zapięty był pod szyję. Miał ciemne spodnie, na lewej nogawce miał wyszyty liść dębu, buty były czarne z białymi paskami po bokach. Jedyne co najbardziej go wyróżniało to były oczy. Czerwone. Był Albinosem i przez to mu dokuczano.
-Witaj chłopcze-usłyszał za sobą głos i odwrócił się gwałtownie, spojrzał na właściciela głosu uważnie.
Był to ksiądz. Ubrany w długą czarną sutannę, a na to ciepła kurtkę, Miał krótkie siwe włosy, ciemne oczy, z twarzy wyglądał na zmęczonego ,a zarazem groźna. Chłopak musiał podniesc głowę by spojrzeć w oczy mężczyźnie.
-Szczęść boże, ja chciałem dać książeczkę do podpisu i zapisać się na te spotkania, bo nie zdążyłem.
Ksiądz uniósł brwi do góry.
-Do tej pory nie zdążyłeś? To już trzeci miesiąc spotkań, co do tego czasu robiłeś?
-Bałem się.
-Bałeś? Czego?
-Innych. Wszyscy mi dokuczali przez to kim jestem... Czekałem na moment w którym nikogo nie będzie... Ja nadrobię, obiecuje!-powiedział chłopak, po jego minie było widać, że naprawdę mu zależny.
-W oczach boga wszyscy jesteśmy sobie równi-powiedział mężczyzna. Albinos spuścił głowę nic nie mówiąc, ksiądz się po chwili uśmiechnął.
-No dobrze... Chodź załatwimy to-powiedział i ruszył do jednego z dwóch budynków przy kościele, były szare jak reszta budowli wokół.
Weszli do środka na holu na wprost stała stara zapewne popsuta szafa, były też dwie pary drzwi od salek katechetycznych. Po lewej stronie były tez dwie pary drzwi od toalet z których korzystali parafianie stąd można było wytłumaczyć ten specyficzny zapach w powietrzu, po lewej stronie były schody na górę do tak zwanej kawiarenki, gdy stanęło się przed drzwiami kawiarenki po lewej stronie była biblioteka parafialna, tu też było jeszcze czuć ten smród. Chłopak zaczął lekko się krzywić, lecz ksiądz, widocznie przyzwyczajony do tego poprowadził go jeszcze piętro wyżej. Tu znajdowały się trzy pary drzwi. Mężczyzna otworzył jedne z nich i gestem zaprosił chłopaka do środka, ten wszedł i spojrzał nań pytająco.
-Rozbierz się, zrobię ci herbaty, dobrze? Na pewno zmarzłeś. Tu możesz się ogrzać.- powiedział. Chłopak Niepewnie kiwnął głowa, a tamten wyszedł Pokój był skromnie urządzony pod oknem stało biurko na km była lampka, pismo święte i jakieś papiery, przy biurku stało krzesło, po lewej stronie stało łózko a nad nim wisiał krzyż. Koło drzwi stała dębowa komoda, na której stał obrazek matki boskiej. Po obu stronach stały świece. Przy tym meblu stało niewielkie krzesło, takie jakie są w szkołach. Na prawo od drzwi stal stał duży obraz Jezusa Zmartwychwstałego. Chłopak zdjął czapkę i kurtkę, pod nią miał bluzę z jakimś skrzydlatym stworkiem. Usiadł na krawędzi krzesła.
Po chwili wrócił ksiądz, spojrzał na niego i po krótkiej chwili wręczył mu kubek herbaty, chłopak odwzajemnił spojrzenie z wdzięcznością. Mężczyzna wziął od niego kurtkę i powiesił na wieszaku przy drzwiach, którego chłopak wcześniej nie zauważył, bez słowa po do biurka i zaczął uzupełniać papiery. Albinos siedział i w milczeniu popijał herbatę.
-Jak się nazywasz?- spytał nagle ksiądz, chłopak spojrzał na niego uważnie.
-Tsubaki Man jin
-Tsubaki? Jesteś z Japonii?
-Nie, ale mama pracowała w Japonii i tam poznała tatę i się zakochali w sobie i dali mi to imię... Ale urodziłem się w Polsce, tak jak mama. Teraz mieszkam sam... Rodzice w Japonii pracują.-powiedział Tsubaki.
-Rozumiem, nie boją się zostawiać cię samego w domu? Może coś ci się stać.
-Rodzice mi ufają... A sąsiedzi czasem też zaglądają...
-Rozumiem... Chodź tu i się podpisz-powiedział ksiądz i wstał robiąc chłopakowi miejsce, ten wstał, odłożył herbatę na komodę. Podszedł do biurka i spojrzał na kartkę. Była na niej tabelka z linijkami na których było wiele nazwisk, było też imię księdza. Darek. Tsubaki pochylił się by podpisać zgodę na branie udział w spotkaniach.
  Ksiądz Darek obserwował uważnie chłopaka. W jego oczach pojawił się niezdrowy błysk, przesunął się trochę w bok tak że stał za chłopakiem. Po chwili wahania objął chłopaka w pasie, nachylił się i musnął ustami jego szyje.
Chłopak momentalnie zesztywniał, długopis wyleciał mu z dłoni, Darek przesunął jedną dłoń na krocze chłopaka i zaczął je lekko masować.
-Co... Co ksiądz robi?-wykrztusił chłopak.
-Cicho... Nie bój się... Spodoba ci się na pewno- powiedział mężczyzna i zaczął całować go po szyji, przywierając ciałem do chłopaka. Tsu poczuł, że członek księdza jest twardy, nie próbował się nawet wyrywać wiedział ,że i tak nie ma szans. Zamknął oczy i podświadomie westchnął, czuł jak nagle w spodniach zrobiło mu się ciasno. Usłyszał nad uchem ciche pomrukiwanie księdza, poczuł jak zaczyna dobierać się do jego rozporka, odwrócił się szybko i pierwsze co zobaczył to były oczy księdza, po chwili ten pocałował go namiętnie w usta, Albinos niepewnie odwzajemnił pocałunek, mężczyzna wsunął język do jego ust tym samym pogłębiając pocałunek, zaczął językiem szukać języka chłopaka, gdy go odnalazł zaczął go pieścić, dłonie Darka wędrowały pod  koszulka chłopaka coraz bardziej podniecając ich obu.
-Rozepnij-powiedział ksiądz przerywając pocałunek, wskazał na guziki swojej sutanny, chłopak przełknął głośno ślinę tracąc cała pewność siebie, drżącymi dłońmi zaczął rozpinać guziki. Gdy sutanna opadła na ziemię Tsubaki zobaczył cialo Darka, nie był gruby, ani chudy, w sam raz. Miał na sobie tylko juz bokserki, skarpety i buty, wział dlon chłopaka i polożyl ja na swojej klatce piersiowej.Chłopak odwrócił wzrok i po chwili poczuł szarpnięcie, Darek zaciągnał go w stronę łózka, pchnał go na nie dosc mocno, Tsu uderzył głowa o scianę i sie skrzywił, męzczyzna pochylił sie nad białowłosym, i lewa ręka zaczął zsuwać jego spodnie. Chłopak otworzył szerzej oczy.
-Przestań już! To przestało być zabawne!
-Milcz. Kto powiedział ,że to ma być zabawne? Jeśli nie chcesz po dobroci to przetnę być miły.- powiedział męzczyzna, gdy zsunał spodnie do połowy ud chłopaka, zerknął szybko w dół, penis młodego stał. iem duży, spojrzał znów w oczy chłopaka, widział w nich strach, wiedział że i tak nie ucieknie, nie dały mu rady. Lewą dłonią złapał czlonka białowlosego i kciukiem przetarł jego żołedzia, w odpowiedzi uslyszał jęk chlopaka, Uśmiechnał sie lekko i zaczał przesuwac dłonią po penisie chłopaka. Pochylił sie nad nim i ich usta złaczyły sie w ponownym pocałunku. W pewnym momencie Tsu odwrócił głowę, głośno jęknął i zesztywniał, doszedł zostawiając na ręce Darka swoje nasienie. Mężczyzna usiadł i spojrzał na niego rozczarowany.
-Szybki jesteś...-powiedział z wyraźnym rozczarowaniem i wstał z łózka.-Ściągaj spodnie. Szybko!- krzyknał na chłopaka i podszedł do Segmentu który stał przy duzym obrazie i zacząl czegoś szukac czegoś w szufladzie.
Zdezorientowany chłopak spojrzał za męzczyzna i po chwili zaczał wykonywać pospiesznie jego polecenie. Darek po chwili ł sie, w ręce trzymał tubkę z jakimś żelem, podszedł do łózka, sciągnal buty wraz z skarpetkami, wolnął dlonią przejechał po dość sporym wybrzuszeniu na bokserkach i po chwili także je zdiął. Jego penis był większy od chłopaka, otworzył tubkę i wycisnał na rękę dość duża ilość żelu, odrzucił tubkę w bok a reką na której był żeł zaczął przesuwać po swym członku, stymulując go wolnymi ruchami, co jakiś czas cicho pojękując.. Chłopak patrzył na to wszystko niepewnie, na jego policzkach pojawił eis słaby rumieniec, ale nie odwracał wzroku, jakoś nie mógł. Po chwili Darek spojrzał na niego.
-Połóz się na brzuchu i wypnij tyłek-polecił chłodnym tonem, chlopak posłusznie wykonał polecenie, męzczyzna zbliżył sie do niego i palcem przejechał po okolicach wejścia do środka chłopaka, Tsu drgnął lekko, wziął swojego penisa i przysunął go do otworu, dyszał ciężko. Po tylu latach w końcu sobie ulży...
-Wtul twarz w poduszkę i staraj się nie krzyczeć-powiedział i nie czekając nawet na odpowiedź, wszedł w niego szybkim ruchem, rozległ się stłumiony przez poduszkę krzyk młodego. Po Policzkach Tsu spłynęły łzy, przy każdych ruchu Darka czuł okropny ból, jednak to nie trwało długo, wkrótce zaczał czerpac z tego rozkosz, a krzyki bólu zamieniły się jęki. Mężczyzna po chwili przyłączył się do niego, czując że dochodzi przyspieszył, w końcu doszedł w środku chłopaka, chwile trwał w bez ruchu, potem jednak padł na łózko obok chłopaka. Tsu spojrzał na niego i po chwili zbliżył głowę chcąc złożyć na jego ustach pocałunek, lecz ten go o dziwo brutalnie zepchnął, tak ze chłopak wylądował na ziemi.
-Ubieraj się i wynoś stad!-wrzasnął na niego, zaskoczony chłopak takim obrotem spraw nie zaprotestował, ubrał się w milczeniu i po chwili był już przy drzwiach, odwrócił się i spojrzał na lezącego na łóżku księdza.
-Dziękuje... Dowodzenia-powiedział i szybko wyszedł

***
Tsubaki gdy dotarł do domu rozmyślał długo nad tym co się stało, wziął długi gorący prysznic, poszedł do łózka i się położył, zamknął oczy po czym cicho westchnął. Jego ostatnią myślą przed zaśnięciem było to że nie było aż tak źle... Z chęcią by to powtórzył...

http://tatuaze.us/upload/foto/72/12379153790_72.jpg


http://img28.imageshack.us/img28/9109/ramen.gif

Offline

 

#2 2010-03-04 21:10:25

Tsu

Neutralny

Zarejestrowany: 2009-12-15
Posty: 257
Punktów :   

Re: Coś dla dorosłych i nie tylko. Zbiór opowiadan.

Opowiadanie to jest dla wszystkich. Nie ma w nim rzeczy nieodpowiednich.

Opuszczony.

„Na początku było slowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez nie się stało, a bez niego nic się nie stało co się stało.”

Naan przesunął palcami po szorstkiej oprawie książki i cicho westchnął. Znajdował się w jakiejś karzmie, siedział przed kominkiem, czuł na twarzy ciepło bijące od płomieni. W jego duszy pojawił się smutek, wtargnął nagle, nie uprzedzając przed wejściem.
Wspomnienia pojawiły się nagle, jak grom z jasnego nieba, zaczął przypominać sobie swoje wcześniejsze życie u boku Pana. Pamiętał tą radość wypeniając jego ciało po brzegi, niczym najlepsze wino gliniany kubek, tak to na pewno było dobre okeślenie. Jednak zaraz potem nadeszły te złe wspomnienia, co zrobił później...
Zbliżył się do mroku, współpracował z demonem stararjąc się pomóc pewnej ludzkiej rodzinie. Jednak jego pan tego nie zrozumiał, przestał go miłować... Srogo go ukarał.
  Stracił skrzydła, nad czym bardzo ubolewał, te wielkie, miękkie śnieżnobiałe skrzydła miękkie niczym puch, napawały go szczęściem, ale nie takim jak bycie u boku Pana. To nie było takie złe w porównaniu z tym co później mu zrobione, jego Bóg zesłał go między ludzi, już nigdy więcej miał nie doznać tego szczęścia.
Mimo wszystko, mimo jakiej kary i nieszczęścia jakiego doznał to nadal starał się obronić tą rodzinę, jako zwykły człowiek. Stoczył pojedynek z demonem na wskutek czego stracił wzrok, demon napluł mu do oczu tuż przed skonaniem, a ten także prawie przyplacił to życiem, jednak nie usłyszał nawet słowa „Dziękuję” co byłoby dla niego największą zapłatą. Opatrzyli go i przegnali z wioski, a on poszedł dalej, droga z kalectwem była ciężka, wiele razy się potykał, upadał, ranił się, ale zawsze wstawał, szedł dalej z podniesionym czołem, próbował zakorzeniać nawet wiarę w jego Boga w każdym napotkanym, a w kilku przypadkach udało mu się, on nawet na moment nie przestawal wierzyć.
Dotarł w końcu do tej wieży, w której znajdowała się karczma, nie mial sil iść dalej, dluga droga go naprawdę wymęczyła, wśród blond wlosów pojawiły się siwe pasma włosów, zielone oczy z każdym dniem coraz bardziej blakły i wyglądał na strasznie zmęczonego z twarzy, był średniego wzrostu, żylastej postury, ale jeśli mialby stoczyć pojedynek zrobiłby to. Oczywiście nie wiedział, jak jego wygląd się zmienił od utraty wzroku i nie przejmował się tym.
W tych stronach spotkał, kogoś kim był niegdyś sam.
Anioła.
Nie spodziewał się tego, lecz po rozmowie z nim odzyskał nadzieję, nadzieję na to, że kiedyś będzie znow mógł wzbić się w przestworza i wychwalać Pana swego na wieki i nigdy się tym nie zmęczy...
-Chcesz czegoś ślepcze?-Męski, twardy głos wyrwał go z zamyślenia, Thorne, podczas całego pobytu w wieży nauczył się rozróżniać głosy poszczególnych osób.
-Nie, dziękuję- odpowiedział cicho, naszczęscie nikt nie znał jego przeszłości, więc łatwiej bylo mu udawać zwykłego ślepca za którego go mieli. Mężczyzna nie powiedział nic więcej, wymruczał coś pod nosem po czym udał się do kuchnii. Naan wstal powoli i odlożył książkę na stół po czym ruszył w stronę wyjścia, liczył uważnie kroki, bowiem przemieszczanie się po budynku było łatwe gdy znało się ilość kroków od odpowiednich punktów, do swych celów.
W końcu opuścił wieżę i ruszyl w stronę lasu, pora najwyższa na mały spacer, nie mógł sobie pozwolić na siedzenie całymi dniami w fotelu i się obijać...
                                                                                                          C.D.N

http://www.zyczeniasms.com/wp-content/themes/galeria/anioly/kartki_anioly%20(40).jpg


http://img28.imageshack.us/img28/9109/ramen.gif

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB 1.2.23
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi